Sabina Ociepa-Mendel

prawnik zagraniczny, adwokat

Prowadzę kancelarię o profilu polsko-niemieckim. Świadczę usługi prawne dla polskich i niemieckich przedsiębiorców, reprezentuję przed sądem i wyjaśniam zawiłości dwóch porządków prawnych. Występuję również w roli bezstronnego mediatora.
[Więcej >>>]

Czym są tzw. spółki zapasowe, oryginalna nazwa Vorratsgesellschaft i jaką rolę odgrywają w Niemczech w pracy tymczasowej?

Mądre głowy posiadające kapitał do inwestowania wpadły kiedyś na pomysł zakładania masowo spółek z o.o., które docelowo miały być na sprzedaż.

Dla niektórych przedsiębiorców posiadających konkretny cel na rynku i potrzebujących do realizacji tego celu nowej lub kolejnej spółki z o.o. nierzadko jedynym najszybszym sposobem było znalezienie „gotowej” spółki na rynku wykupienie jej udziałów w 100 %. Spisanie umowy sprzedaży udziałów, nawet jeśli u niemieckiego notariusza, było i nadal jest znacznie szybszym sposobem na stanie się właścicielem spółki niż jej założenie od początku.

Procesy składające się na rejestrację nowej spółki w rejestrze handlowym są  nadal w Niemczech powolne, mimo że notariusze mają dostęp do elektronicznego zgłoszenia aktów notarialnych w rejestrze handlowym. Wymogiem dla rejestracji spółki jest wpłacenie przynajmniej części kapitału zakładowego, a ten wpłaca się na konto bankowe spółki. Konto bankowe trzeba najpierw założyć, udać się do banku lub znaleźć usługę online itp.

W branży pracy tymczasowej powstał dawno temu pomysł na tworzenie spółek kapitałowych z zamiarem ich sprzedaży i ubieganie się o pozwolenie na pracę tymczasową przez taką nowo założoną spółkę zapasową. Niemieckie prawo handlowe dopuszcza rozwiązanie zabronione częściowo w polskim KSH zakładania spółki z o.o. przez jedynego wspólnika, którym jest inna spółka z o.o., nawet jeśli spółka z o.o. stająca się właścicielem jest spółką jednoosobową.

W Niemczech rozpowszechniło się rozwiązanie tworzenia tzw. spółki administracyjnej (Verwaltungsgesellschaft mbH), której celem miało być jedynie uczestnictwo jako wspólnik w innych spółkach tworzonych przez osoby lub podmioty powiązane z nią kapitałowo albo wykonywanie funkcji administracyjno-zarządczej.

I tak powstał pomysł zakładania przez m.in. takie podmioty zarządcze (Verwaltungsgesellschaften) lub grupy kapitałowe kilku – kilkunastu spółek ubiegających się o pozwolenia na pracę tymczasową (Arbeitnehmerüberlassungserlaubnis).

Osoby reprezentujące nowo powstałe spółki – obsadzeni w roli członków zarządu – składały wnioski do właściwych miejscowo Agencji Pracy o wydanie pozwolenia, nierzadko bywało tak, że wnioski były złożone hurtowo, np. 15 wniosków od 15 nowo powstałych spółek posiadających ten sam adres siedziby lub adres siedziby tożsamy z kapitałem inwestycyjnym.

Każdy wniosek musiał być sprawdzony przez Federalną Agencję Pracy i przez długie lata, można rzecz do około 2020 roku praktyka pozyskiwania pozwoleń przez takie „zapasowe” spółki była z efektem realizowana we wszystkich trzech oddziałach Agencji Pracy (Kiel, Nürnberg, Düsseldorf). Na rynku istniały więc spółki z gotowym pozwoleniem, nieprowadzące działalności pracy tymczasowej, ale chętne odsprzedać się w ręce potrzebujących przedsiębiorców, którzy np. nagle stracili własne pozwolenie na pracę tymczasową.

 

Koniec dobrej passy

Ale dobra passa nie trwa wiecznie. Od 2020 roku takie spółki stworzone w celu sprzedaży własnych udziałów komuś, kto chciał zacząć działać w branży pracy tymczasowej od razu bez oczekiwania na pozwolenie, zaczęły dostawać masowo odmowy. Federalna Agencja Pracy przyglądała się uważniej tym spółkom i kwestionowała ich wiarygodność (Zuverlässigkeit) jako pracodawca. Pojęcie wiarygodności, uregulowane w § 3 ust. 1 nr. Ustawy o pracy tymczasowej jest jak ogromny worek bez dna i można je interpretować w różnych kontekstach.

Federalna Agencja Pracy zarzuciła takim spółkom po pierwsze brak wiarygodności w odniesieniu do członka zarządu. Członkowie zarządu agencji pracy są sprawdzani pod kątem doświadczenia w pracy tymczasowej, karalności i nie mogą mieć w swojej historii innych obciążających ich postępowań karnych, wykroczeniowych lub upadłościowych. Członkowie zarządu w spółkach zapasowych nie posiadali najczęściej wystarczającego doświadczenia lub nawet posiadali swoją zawodową historię powiązaną wyłącznie z inwestowaniem, a nie zarządzaniem ludźmi.

W innych decyzjach Federalna Agencja Pracy odmawiała wydania pozwolenia z powodu braku zamiaru przez członka zarządu wstąpienia w rolę pracodawcy. Wg Federalnej Agencji  Pracy skoro planem było założenie spółki wystawionej na sprzedaż i zmianę członka zarządu, nie można było założyć, że sprawdzenie wiarygodności tego pierwszego zarządu ustanowionego po założeniu spółki jest tożsame ze sprawdzeniem wiarygodności osób tam zasiadających jako docelowych pracodawców. Ci członkowie zarządu nie mieli pozostać na tym odpowiedzialnym stanowisku po sprzedaży spółki i stąd też wydawanie oceny o wiarygodności agencji zatrudnienia przez pryzmat osoby, która tylko chwilowo piastuje stanowisko członka zarządu bez woli pozostania pracodawcą było wg Agencji Pracy bezcelowe.

Innym zarzutem na brak wiarygodności był brak posiadania wystarczająco odpowiedniej siedziby dla spółki, która docelowo miała zostać pracodawcą. W ocenie Federalnej Agencji Pracy pracodawca musi dysponować miejscem na przechowywanie dokumentów i prowadzenie rozmów z pracownikami, więc siedzibą mogło być tylko biuro ze stanowiskami do pracy i przyjmowania petentów.

Akurat ten ostatni wymóg należy uznać za archaiczny i zupełnie odklejony od rzeczywistości (w szczególności od czasu wybuchu pandemii koronawirusa), odkąd na porządku dziennym stało się prowadzenie działalności w formie hybrydowej, żeby nie powiedzieć nawet zupełnie online. Aktualnie agencje pracy przeprowadzają w większości rekrutację i rozmowy z zatrudnionymi pracownikami przez telefon, WhatsApp, wideorozmowę i inne aplikacje służące komunikacji. A pracownicy agencji pracy też nie spędzają czasu pracy codziennie w jednym biurze. Posiadanie siedziby z kilkoma miejscami pracy przy niedużej działalności może być więc zupełnie nieopłacalne i zbyteczne.

Zrozumienie Federalnej Agencji Pracy nowej formy funkcjonowania agencji zatrudnienia i brak biura zapełnionego szafkami, segregatorami i biurkami do pracy zajmie jej jeszcze trochę czasu. Nie dalej jak 4 miesiące temu, czyli w marcu 2026 roku, reprezentowana przeze mnie niemiecka agencja pracy otrzymała zarzut nieposiadania wystarczająco reprezentatywnego biura, ponieważ kontrolerzy zostali przyjęci w siedzibie spółki. W tym samym budynku znajdował się pensjonat, a kontrolerzy w protokole uznali, że byli przyjęci w pomieszczeniu, które przypominało saunę (!). Pomieszczenie nie było oczywiście sauną, ale kiedyś mogło być wykorzystane w podobnym celu.

Koniec spółek zapasowych nadszedł definitywnie z orzeczeniem Federalnego Sądu Pracy (Bundesarbeitsgericht) z dnia 03.06.2026 r. Bundesarbeitsgericht jako najwyższa instancja w zakresie prawa pracy wyraźnie orzekł o braku podstaw do udzielania pozwolenia spółkom zapasowym i tym samym potwierdził szerokie orzecznictwo sądów związkowych postulujących taki zakaz udzielania pozwoleń w swoich licznych wyrokach drugoinstancyjnych.

Na rynku na pewno można znaleźć na sprzedaż podmioty posiadające ważne pozwolenie na pracę w Niemczech, ale są to podmioty, które posiadają swoją historię działalności i nie były tworzone w celu sprzedaży.

Niewiele brakowało, a orzecznictwo Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w temacie pracy tymczasowej byłoby w 2025 r. powiększyłoby się o kolejne orzeczenie. Sprawę do ETS w Luxemburgu jako wniosek o wydanie orzeczenia prejudycjalnego wniósł rumuński sąd, który miał do rozstrzygnięcia następujący problem:

Pracownik tymczasowy zatrudniony przez rumuńską agencję pracy tymczasowej został 30.05.2023 r. przekazany do pracy zakładu pracodawcy użytkownika jako kierownik działu/główny mechanik.

28.09.2023 r. pracodawca użytkownik oświadczył, że rezygnuje z pracy tego pracownika z powodu restrukturyzacji działu i likwidacji stanowiska. Agencja pracy następnego dnia złożyła pracownikowi wypowiedzenie umowy o pracę ze skutkiem na dzień 28.10.2023, powołując się na przepis z rumuńskiego Kodeksu Pracy brzmiący:

Umowa o pracę tymczasową kończy się z zakończeniem pracy, na które została zawarta lub kiedy pracodawca użytkownik przed zakończeniem pracy zrezygnuje ze świadczeń zgodnie z postanowieniami umowy o pracę tymczasową.

Pracownik tymczasowy odwołał się do sądu i zażądał uznania wypowiedzenia za nieważne, powołując się na przepisy z rumuńskiego Kodeksu Pracy dotyczące wypowiedzenia umowy o pracę. W pierwszej instancji pracownik przegrał i sąd oddalił jego powództwo. Pracownik złożył apelację, a rumuński sąd apelacyjny powziął wątpliwości co do rumuńskich przepisów pozwalających wypowiedzieć umowę o pracę pracownikowi tymczasowemu wyłącznie na podstawie oświadczenia pracodawcy użytkownika o rezygnacji z pracy pracownika tymczasowego.

Rumuński sąd apelacyjny sfomułował zapytanie do ETS zawierające zapytanie o zgodność rumuńskiego przepisu (art. 95 Kodeksu Pracy) pozwalającego na takie „ekspresowe” wypowiedzenie umowy o pracę tymczasową z art. 5 ust. 1 i art. 2 dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2008/104/WE w sprawie pracy tymczasowej.

Rumuńskiemu sądowi chodziło głównie o dyskryminację pracowników tymczasowych w przypadkach wypowiedzenia umowy o pracę w porównaniu z pracownikami zatrudnionymi nie tymczasowo, którym nie można było zgodnie z przepisami wypowiedzieć umowy o pracę w sposób nieformalny i bez ważnego powodu.

ETS rozpatruje zapytania kierowane przez sądy powszechne z państw członkowskich w trybie prejudycjalnym tylko w przypadkach, gdy chodzi o interpretację prawa unijnego (Art. 19 ust. 3 lit. b TUE). Jeśli zapytanie z sądu jest sformułowane w taki sposób, że odpowiedź Trybunału musiałaby objąć interpretację wyłącznie prawa narodowego, Trybunał nie zajmuje się takim zapytaniem.

W tej opisanej sprawie ETS nie miał wątpliwości, że kwestie związane z warunkami wypowiedzenia umów o pracę pracownikom tymczasowym nie podlegają ocenie zgodności z zasadą równego traktowania i art. 5 ust. 1 i art. 2 dyrektywy 2008/104/WE w sprawie pracy tymczasowej. Dyrektywa o pracy tymczasowej wskazuje na obowiązek zachowania równego traktowania w zakresie istotnych warunków pracy i wynagrodzenia. Istotne warunki pracy i wynagrodzenia są wyszczególnione w art. 3 ust. 1 lit. f dyrektywy 2008/104/WE o pracy tymczasowej w sposób wyczerpujący, a wśród nich nie ma warunków wypowiedzenia umowy o pracę.

Sposoby i formy wypowiedzenia umów o pracę regulują państwa członkowskie odrębnie i może zdarzyć się tak, że dla pracowników tymczasowych będą przewidziane inne (gorsze) warunki. Jeśli narodowe przepisy dopuszczają taką odmienność i ją uzasadniają, nie jest to naruszeniem prawa unijnego zawartego w dyrektywie w sprawie pracy tymczasowej.

Rumuński ustawodawca inaczej uregulował zasady wypowiadania umów dla pracowników tymczasowych i dał agencjom pracy więcej swobody w zakończeniu przekazania.

Jak wygląda sprawa wypowiedzenia umowy o pracę tymczasową pracownikowi zatrudnionemu w polskiej agencji z powodu rezygnacji pracodawcy użytkownika?

Zacytuję art. 18 Ustawy o zatrudnianiu pracowników tymczasowych

Art. 18

  1. Pracodawca użytkownik, który zamierza zrezygnować z wykonywania pracy przez pracownika tymczasowego przed upływem okresu wykonywania pracy tymczasowej uzgodnionego z agencją pracy tymczasowej, zawiadamia agencję pracy tymczasowej na piśmie o przewidywanym terminie zakończenia wykonywania pracy tymczasowej przez pracownika tymczasowego, w miarę możliwości z wyprzedzeniem uwzględniającym obowiązujący strony umowy o pracę okres wypowiedzenia tej umowy.

Treść tego przepisu jest bardzo podobna do regulacji w prawie rumuńskim i dopuszcza wypowiedzenie umowy o pracę tymczasową z powodu informacji pozyskanej od pracodawcy użytkownika. Nie ma obowiązku uzasadniania zakończenia przekazania i agencja pracy może w sposób szybki i bezbolesny zakończyć wiążący ją stosunek prawny z pracownikiem.

W polskim prawie odnajduje się też koncepcja poszanowania interesów pracodawcy w przypadku pracy tymczasowej.

A co zmienia się w przypadku pracownika tymczasowego przekazanego do niemieckiego pracodawcy użytkownika?

To zależy. Zależy od tego, co agencja pracy ustaliła w umowie o pracę tymczasową z pracownikiem. Jeśli stosuje zasadę równego traktowania i w zakresie niektórych elementów umowy o pracę pozostała w prawie polskim (czyli w zakresie tych warunków pracy i wynagrodzenia, które nie są uznane za istotne w dyrektywie w sprawie pracy tymczasowej), to miarodajne dla oceny wypowiedzenia umowy o pracę pozostają polskie przepisy.

Jeśli agencja pracy skorzystała ze stosowania niemieckiego układu zbiorowego dla pracy tymczasowej (GVP), to weszła w pełni w stosowanie niemieckiego prawa, w tym również zasad wypowiadania umów o pracę. Niemieckie przepisy nie regulują w osobny sposób wypowiedzenia dla pracowników tymczasowych, co więcej, umowy z pracownikami tymczasowymi mogą być zawierane na czas nieokreślony. Zastosowanie mają więc ogólne przepisy dotyczące wypowiedzeń umów, które znajdują się w Ustawie o ochronie przed wypowiedzeniem, KSchG.

Niemiecki ustawodawca pozostał w zakresie pracy tymczasowej nieugięty wobec interesów pracodawcy i nie dopuścił wypowiedzenia umowy o pracę tymczasową wyłącznie z powodu rezygnacji z pracy przez pracodawcę użytkownika.

Czy stosowanie układu zbiorowego dla pracy tymczasowej wyklucza stosowanie zasady equal treatment?

Agencja pracy tymczasowej przekazująca pracowników tymczasowych do niemieckiego klienta musi ustalić, czy przekazanie pracowników odbywa się na zasadzie equal treatment czy też zgodnie z jedynie obowiązującym układem zbiorowym GVP.

Jeśli niemiecki klient nie narzuca agencji żadnego rozwiązania, agencja dokonuje wyboru wg kryteriów, które zna lub musi poznać. Niektórzy niemieccy pracodawcy użytkownicy będący dużymi graczami na rynku pracy tymczasowej i mający doświadczenie mogą mieć własne gotowe umowy wzorcowe, z których wynika, że zatrudnienie pracowników tymczasowych odbywa się wyłącznie na zasadach układu zbiorowego. Jeśli niemiecki pracodawca użytkownik nie wyraził żadnej sugestii co do warunków zatrudnienia, agencja pracy musi rozpocząć własną wewnętrzną kalkulację w oparciu o uzyskane dane o warunkach zatrudnienia i wynagrodzenia pracownika na podobnym stanowisku.

Który z modeli należy wybrać?

Zawsze ten, który będzie z punktu widzenia agencji pracy najbardziej korzystny finansowo – należy uwzględnić zatem minimalne wynagrodzenie pracownika, wysokość dodatków, gwarantowany wymiar czasu pracy oraz inne bonusy dla pracowników (dodatek urlopowy, bożonarodzeniowy itp.) Pod uwagę należy wziąć również niemieckie i polskie przepisy o maksymalnej ilości umów o pracę tymczasową oraz warunki zakończenia umowy o pracę.

Niektóre z polskich agencji pracy są członkami w GVP. Czy to członkostwo obliguje agencję do stosowania układu zbiorowego w każdym przypadku zawarcia umowy o użyczenia pracowników?

Nie obliguje. Można być członkiem w GVP i jednocześnie pracować nadal w dwóch różnych modelach – equal treatment i układ zbiorowy.

Ale uwaga – zróżnicowani w stosowaniu tych dwóch modeli współpracy nie może wynikać z obejścia przepisów antydyskryminujących (w szczególności Ustawy Allgemeines Gleichbehandlungssgrundsatz – Ogólna ustawa o równym traktowaniu). Z pewnością nie można zróżnicować w ramach jednego przekazania do niemieckiego pracodawcy użytkownika pracowników na grupę podlegającą pod equal treatment i na grupę podlegającą pod układ zbiorowy.

Zróżnicowanie może być uzasadnione wymogami klientami lub warunkami panującymi w zakładzie klienta.

Dopuszczalne jest zatem zawarcie umowy o użyczenie pracowników z jednym niemieckim klientem np. w Hamburgu na zasadzie zastosowania GVP (będąc członkiem GVP lub nie będąc członkiem GVP), a z innym klientem z Dortmundu na zasadzie equal treatment.

Prowadzenie listy płac dla obu grup pracowników będzie się znacznie różniło i wymagało sprawnego biura naliczającego wynagrodzenia.

 

Niemiecka Agencja Pracy odpowiedzialna za wydawania pozwoleń na pracę tymczasową, mająca trzy siedziby w Niemczech (Kolonia, Norymberga i Duesseldorf) była zawsze ostoją ery papieru i faksu. Przez długi czas wszystkie ważne wnioski i pisma, które musiały dotrzeć do BA Duesseldorf w określonym nieprzekraczalnym terminie, wnosiłam za pośrednictwem faksu, oczywiście od lat używając usługi mail do fax and fax to mail.
Urządzenia wysyłającego faks poprzez wybieranie tonowe (tzw. kombajn – drukarka/faks/skaner) pozbyłam się z biura co najmniej 5 lat temu. Teraz urządzenie jest równie duże, ale nie ma funkcji faksu.

Od mniej więcej półtora roku w BA Duesseldorf przestał działać faks. Po prostu nie ma odbioru wysyłanych przez nas faksowych maili. Wysyłaliśmy kilkukrotnie, ale bez skutku. W końcu zarzuciliśmy tę praktykę w kancelarii, ratując dochowanie terminu innymi sposobami.

O jakie terminy chodzi i czemu o tym piszę?

Otóż najważniejszym terminem, jaki musimy dochować dla naszych klientów to termin złożenia wniosku o przedłużenie pozwolenia. Wniosek musi wpłynąć nie później niż przed upływem 9 miesiąca od obowiązywania aktualnego pozwolenia na czas określony (czyli na jeden rok) i wniosek musi mieć formę PISEMNĄ. Ten wymóg formalny niestety nie uległ do dzisiaj zmianie.
Dla zachowanie tego terminu działając z Polski muszę mieć pewność, że mój wniosek trafi do BA Duesseldorf fizycznie przed końcem tego 9 miesiąca. Mogłam to zrobić poprzez wysyłkę faksu (wtedy forma pisemna zgodnie z niemieckimi przepisami była dochowana) lub poprzez fizyczne nadanie listu do Niemiec. Ta ostatnia metoda obciążona była jednak ryzykiem pracy poczty polskiej i niemieckiej, ponieważ dla dochowaniu terminu nie wystarczyło nadanie w polskiej placówce dzień przed upływem terminu, ale nadanie na tyle wcześniej, żeby list doszedł do BA Duesseldorf przed upływem terminu tych 9 miesięcy.

Wiadomo więc, że ulubioną stroną www sekretariatu naszej kancelarii stało się „śledzenie przesyłek poczty polskiej”.

Bundesagentur fuer Arbeit od ponad roku szczyci się wdrożeniem elektronicznej komunikacji ze swoimi klientami, m.in. z pracodawcami i agencjami pracy. W tym celu stworzyła portal do logowania i odbierania poczty kierowanej do niej. Odbierania. Ale nie nadawania!

Moja pierwsza myśl o elektronicznej wymianie poczty z BA Duesseldorf to było hasło Rewolucja! Już myślałam, że nareszcie nastąpiło pełne zrozumienie odbiorcy i problemy z wieczną niedostarczoną lub spóźnioną korespondencją znikną..

Zbyt krótko trwała moja radość.

Portal stworzony przez BA do komunikacji, owszem istnieje, ale jest w ogóle niedostosowany o użytkowników z zagranicznych. Aby się w nim zarejestrować, BA Duesseldorf wysyła tzw.. kod dostępu pocztą, zwykłym listem. List z BA Duesseldorf szedł w zeszłym roku w listopadzie około 2 tygodnie (tak długo, bo u nas listonosze nie dostarczają zwykłych listów na czas) .
Kiedy list dotarł do adresata (agencja pracy), kod był już nieważny, ponieważ jego ważność to było 14 dni od dnia wydrukowania listu…

Podjęłam kolejną próbę i otrzymaliśmy tym razem list z kodem w czasie przed upływem ważności kodu. Po utworzeniu konta powstała pierwsza trudność – potwierdzenie tożsamości. Jako polska obywatelka nie mam niemieckiego dowodu, nie mam też niemieckich metod weryfikacji tożsamości. No ale mam wszystkie możliwe polskie. Po 30-minutowej konsultacji z miłym panem z działu IT obsługującego system ustaliłam z nim, że będę mogła potwierdzić tożsamość przez polski system (np. weryfikacja przez bank lub profil zaufany).

Nastąpiło kolejne odczekanie na nowy kod…

Minęły kolejne dwa tygodnie i otrzymałam pismo z kodem. Juhu. Będę się teraz logować, potwierdzać tożsamość i mieć łączność z BA Duesseldorf!

Znowu przedwczesna radość. Niby potwierdzenie tożsamości miało miejsce, ale mój profil na portalu jakoś nie chciał się utworzyć.

Po miesiącu przyszło powiadomienie, że mój profil został skasowany (bo nieużywany? Niepotwierdzony?).

Bundesagentur fuer Arbeit uprawia wsteczną digitalizację. Niby chce do przodu, ale rzuca kamienie pod nogi i nie ułatwia progresu.

Nadal nie znalazłam sposobu na szybką łączność z BA Duesseldorf przez portal, bo ten portal jest user- unfriendly. Czeka mnie duża batalia o dostęp do elektronicznej korespondencji z niemieckim urzędem, bo skoro sądy w Niemczech dały radę przejść na elektroniczną korespondencję w 100 %, to czemu agencje pracy nie mają sobie z tym poradzić?

 

Naliczenie wynagrodzenia: chorobowego, za dzień świąteczny, za urlop dla pracownika tymczasowego

 

Naliczenie wynagrodzenia dla pracownika tymczasowego pracującego u niemieckiego pracodawcy użytkownika za okresy nieświadczenia pracy, ale podlegające wynagrodzeniu, nastręcza od zawsze trudności polskim pracodawcom.

Wynika to z faktu, że nie można zastosować polskich przepisów regulujących mechanizmy naliczania wynagrodzenia w okresie choroby czy urlopu. Musimy zastosować niemieckie przepisy, ponieważ zgodnie z niemiecką Ustawą o pracy tymczasowej (Arbeitnehmerüberlassungsgesetz – AÜG), wynagrodzenie pracownika musi zostać naliczone w taki sam sposób, jak pracownika na porównywalnym stanowisku w niemieckim zakładzie pracy pracodawcy użytkownika. Oznacza to zastosowanie niemieckich regulacji dotyczących naliczania wynagrodzenia, a nie polskich. Musimy sięgnąć więc po niemieckie przepisy i nauczyć się je stosować do naliczania wynagrodzenia.

Polskie agencje pracy mają stale problem z ustaleniem schematu liczenia tych różnych wynagrodzeń, a niemieckie przepisy – różnorodne i nie zawsze przejrzyste w tym zakresie – nie ułatwiają tego zadania.

Postaram się więc rozjaśnić niektóre wątpliwości w zakresie podstawowych zasad, jak naliczać wynagrodzenie za poszczególne okresy, w których praca nie jest świadczona, ale pracownikowi należy się wynagrodzenie.

Wynagrodzenie za czas choroby

Podstawą prawną jest Entgeltfortzahlungsgesetz (EFZG).

Do wynagrodzenia za czas choroby liczy się nie tylko „goła pensja”, ale również dodatki za pracę w niedzielę, w święto lub w nocy. Nie wlicza się natomiast dodatków za nadgodziny.

Przypadek 1 – stałe godziny pracy

Pracownik pracuje w stałych, ustalonych godzinach pracy i z ewidencji czasu pracy wynika, że te godziny pozostają niezmienne. Wtedy za podstawę naliczenia wynagrodzenia bierzemy przewidzianą na ten dzień „dniówkę”, np. 8 h pracy lub 7 h pracy – w zależności od grafiku pracy.

Przypadek 2 – zmienne godziny pracy

Pracownik nie pracuje w stałych godzinach pracy lub jego dzienna ilość godzin pracy jest różna. Miarodajnym wyznacznikiem do określenia tego, czy godziny są stałe czy zmienne, nie jest sama umowa o pracę, ale faktyczna ewidencja czasu pracy.

W przypadku zmienności ilości godzin w ciągu dnia musimy ustalić jakąś średnią, tj. taką ilość godzin pracy, jaką byśmy mogli przyjąć, uśredniając czas pracy tego pracownika.

Okresem referencyjnym do ustalenia tej średniej jest ostatnie 13 tygodni pracy pracownika przed rozpoczęciem zwolnienia chorobowego. Przyjmuje się również dla ułatwienia rozliczenie średniej „dniówki” z ostatnich 3 miesięcy pracy pracownika, tj. wartości w wyrażonej w walucie za jeden dzień pracy.  Każdy z tych wskazanych okresów referencyjnych będzie prawidłowy.

W wybranym okresie referencyjnym należy zsumować najpierw uzyskane wynagrodzenie przez pracownika (stąd okres trzech pełnych miesięcy będzie łatwiejszy do liczenia). Następnie należy zsumować wszystkie dni przepracowane w tym okresie referencyjnym przez pracownika.

Suma uzyskanego wynagrodzenia za 3 miesiące/13 tygodni : ilość przepracowanych dni w tym okresie = kwota odpowiadająca „dniówce”.

Jeśli pracownik jest chory przez 10 dni, mnożymy uzyskaną „dniówkę” przez 10 dni choroby i w ten sposób uzyskujemy wynagrodzenie chorobowe.

Wynagrodzenie za czas urlopu

Podstawą prawną jest Bundesurlaubsgesetz (BurlG).

Zgodnie z § 1 BurlG jako okres referencyjny do wyliczenia średniej „dniówki” należy wziąć ostatnie 13 tygodni przed rozpoczęciem urlopu.

Zasada wyliczenia wysokości „dniówki” za urlop jest taka sama jak w wynagrodzeniu za czas choroby.

Jeśli jednak z jakiś przyczyn (np. brak odpowiedniej funkcji w programie) zostanie wzięty pod uwagę okres referencyjny pełnych trzech miesięcy, a nie 13 tygodni, podczas kontroli w BA Duesseldorf w ramach przedłużenia pozwolenia, nie powinno to stanowić naruszenia prawa skutkującego odmową przedłużenia.

Wynagrodzenie za dzień świąteczny

Podstawą prawną jest Entgeltfortzahlungsgesetz (EFZG). Zgodnie z § 2 EFZG za czas pracy, który wypada z powodu dnia świątecznego, pracodawca musi zapłacić pracownikowi takie wynagrodzenie, jakie by ten pracownik otrzymał, gdyby w tym dniu podjął pracę (zasada wyrównywania utraconych zarobków).

Jak obliczyć wynagrodzenie, które pracownik otrzymałby, gdyby w ten dzień pracował?

Przypadek 1 – stałe godziny pracy

Pracownik pracuje w stałych, ustalonych godzinach pracy i z ewidencji czasu pracy wynika, że te godziny pozostają niezmienne. Wtedy za podstawę naliczenia wynagrodzenia bierzemy przewidzianą na ten dzień „dniówkę”, np. 8 h pracy lub 7 h pracy – w zależności od grafiku pracy.

Przypadek 2 – zmienne godziny pracy

Pracownik nie pracuje w stałych godzinach pracy lub jego dzienna ilość godzin pracy jest różna. Miarodajnym wyznacznikiem do określenia tego, czy godziny są stałe czy zmienne, nie jest sama umowa o pracę, ale faktyczna ewidencja czasu pracy.

W przypadku zmienności ilości godzin w ciągu dnia musimy ustalić jakąś średnią, tj. taką ilość godzin pracy, jaką byśmy mogli przyjąć, uśredniając czas pracy tego pracownika.

Uznanym mechanizmem do wyliczenia takiej średniego jest ustalenie średniej ilości godzin pracy w tym dniu tygodnia poprzez przeanalizowanie ostatnich czterech tygodni pracy pracownika. Jeśli np. dniem świątecznym jest wtorek, to analizujemy ostatnie 4 przepracowane przez pracownika wtorki i liczymy średnią ilość godzin na dzień.